poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 5

*oczami Harrego* Czułem się z nimi lepiej. Co by było gdyby nie było ich w moim życiu? Nie wiem i nie chce sobie tego nawet wyobrażać..
Idę sobię w ciszy skupiony na muzyce lecącej w moich słuchawkach cicho podśpiewując

Life is an open road - it's the best story never told
It's an endless sky - it's the deepest sea
Life is an open road to me..
Life is an open road to me..
I got headlights to guide me thru the night
I got the window down and the radio playing
 It makes me feel alive..
Już prawie jestem u celu, wspólnego domu z chłopakami. Telefon spoczywa w mojej kieszeni, po chwili czuję na udzie wibracje, to telefon. Spojrzałem na ekran to Megan. Szeroki uśmiech wtargną na moją twarz, nie wiem dlaczego al nie odbierałem wgapiałem się w ten telefon jak głupi, ale w końcu udało mi się opanować moje emocje i odebrać.
-Harry?!- usłyszałem zdyszany glos w słuchawce, kto to może być, bo to na pewno nie głos Megan. Dlaczego ktoś dzwoni do mnie z jej telefonu?! Do głowy wtargnęły mi od razu same najgorsze scenariusze. Odpędziłem je i w pełni spokojnym głosem jakby niegdy nic odpowiedziałem.
-Co się stało? Dlaczego dzwonisz z telefonu Meg?- ktoś po drugiej stronie już brał się za odpowiedź ale szybko mu przerwałem już mniej spokojnie- A tak w ogóle to kim jesteś?
-To ja Jessie, siostra Meg. - szybko odpowiedziała, czułem że coś się dzieje, zaraz szybko dopowiedziała nie dając mi się o nic spytać - Harry ,przyjeżdżaj, Meg miała wypadek.- zatrzymała się na chwilę - To moja wina.. - Dziewczyna zaczęła pochlipywać, rozklejała się.
-Cii.. Będzie dobrze, podaj mi tylko adres i juz jade!- prawie krzyknąłem do telefonu, zacząłem biec do domu po samochód.
-Wyśle sms'em.
-Ok, dzieki. To pa. - Nie czekając nawet na odpowiedż sprintem ruszyłm w stronę domu. Wibracje, tylko zerknąłem na nową wiadomość, to był adres o który prosiłem. Już nawet nie myślałem co robię, szybko wbiegłem do salonu w celu wzięcia kluczyków z komody. Rzuciłem szybkie spojrzenie na chopaków, którzy siedzieli na kanapie i chyba oglądali cos w telewizji. Patrzyli na mnie z oczami typu 'co ty do cholery wyprawiasz?!'.
-Meg jest w szpitalu! - krzyknąłem, nie czekając nawet na odpowiedź wybiegłem z domu, wsiadłem do mojego auta i z piskiem opon wyjechałem z podjazdu na ulicę. Po drodze zadzwonił do mnie Liam i pytał się o adres szpitala - odpowiedziałem mu już z pamieci.
Zaparkowałem auto na parkingu, upewniłem się czy je zamknąłem i podbiegłem do budynku. W rejestracji dopyatłem się w jakiej sali leży moja dziewczyna. Szybkim krokiem udałem się do windy, bo Meg podobno leżała w sali 149 na 2 piętrze. W gowie skłądały mi się same złe scenariusze. Czemu byłem taki głupi i jej nie odprowadziłem? Nawet nie wiem co się stało,moja biedna Meg. Gdybym był choć troche mądry to wtedy do niczego by nie doszło. Niestety czasu nie cofnę.
Przemyślenia przerwał mi dzwoneczek oznaczający otwiera nie się windy. Wyszedłem z niej, stanąłemna środku korytarza rozglądając się w różne strony. Po prawej zobaczyłem Jess, ostatnio jak ją widziałem to była taka uśmiechnięta, a teraz siedzi zapłakana na krześle przed bodajrze salą gdzie powinna leżeć teraz Megan. Podszedłem do niej, przytuliłem ją i pogłaskałem lekko po plecach aby dodać jej otuchy.
Siedzielismy juz tam dość długo, już nawet nie zwarzałem na czas tam spędzony. Liczylo się tylko to, żeby moja Megan była cała i zdrowa. Nie wiem jak to możliwe, ale z każdą minutą coraz bardziej kocham Meg. A czy to w ogóle jest możliwe, żeby kochać ją jeszcze mocniej. Tak, pewnie teraz myślicie że jestem jebnięty, bo znam ją bardzo krótko, ale ja wiem ja wiem, że będzie mi przy niej najlepiej. Chcę otoczyc ją opieką jakiej nigdy nie dałme żadnej dziewczynie. Chcę żeby nigdy jej niczego nie zabrakło, niczego - dosłownie. Z przemyśleń wyrwał mnie lekarz, który właśnie wyszedł z sali, w której znajduje się  Megan.

________________________________________
Przepraszam, że taki krótki i nawet nudny, ale jutro 2 kartkówki i ważne pyatnie więc co się dziwić? Jeszcze nadrobie;d Przepraszam za błedy bo bedzi i dość sporo znając mnie :)

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 5 ;zapowiedź;

~Megan~
    Długo myślałam nad tym co teraz, co teraz jak już wyznał do mnie miłość. Nie wiem, nie wiem nic, pustka to jedyne co mam teraz w głowie. Idę przez las, bo to najkrótsza droga do domu z mojego ulubionego miejsca. Nawet nie musiałam szukać kluczy, bo jak chciałam wejść to te nieszczęsne drzwi wylądowały na moim czole. Fala bólu napłynęła. Słyszałam krzyki, były bardzo znajome moim uszom. Tak, to na pewno była Jessie, zachwiałam się i upadłam na chodnik z wielkim impetem. Ciągle trzymałam się za obolałe miejsce na głowie. Zamazana postać pochyliła się nade mną i mówiła coś, nie rozumiałam nic. Kolejna fala bólu przepłynęła przez moją głowę, oczy same mi się zamykały nie mogłam już z tym walczyć - to było za silne. Potem była już tylko ciemność.

~Harry~     <w tym samym czasie>
   Cały uradowany sytuacją byłem w drodze do domu, a że była piękna pogoda szedłem pieszo. Muzyka lecąca w moich słuchawkach zagłuszała cały boży świat. Nic nie było tak ważne jak myśli o Meg i muzyka, tak to dwie rzeczy, które napędzały mnie do życia. Czułem się z nimi lepiej. Co by było gdyby nie było ich w moim życiu? Nie wiem i nie chce sobie tego nawet wyobrażać.