poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 5

*oczami Harrego* Czułem się z nimi lepiej. Co by było gdyby nie było ich w moim życiu? Nie wiem i nie chce sobie tego nawet wyobrażać..
Idę sobię w ciszy skupiony na muzyce lecącej w moich słuchawkach cicho podśpiewując

Life is an open road - it's the best story never told
It's an endless sky - it's the deepest sea
Life is an open road to me..
Life is an open road to me..
I got headlights to guide me thru the night
I got the window down and the radio playing
 It makes me feel alive..
Już prawie jestem u celu, wspólnego domu z chłopakami. Telefon spoczywa w mojej kieszeni, po chwili czuję na udzie wibracje, to telefon. Spojrzałem na ekran to Megan. Szeroki uśmiech wtargną na moją twarz, nie wiem dlaczego al nie odbierałem wgapiałem się w ten telefon jak głupi, ale w końcu udało mi się opanować moje emocje i odebrać.
-Harry?!- usłyszałem zdyszany glos w słuchawce, kto to może być, bo to na pewno nie głos Megan. Dlaczego ktoś dzwoni do mnie z jej telefonu?! Do głowy wtargnęły mi od razu same najgorsze scenariusze. Odpędziłem je i w pełni spokojnym głosem jakby niegdy nic odpowiedziałem.
-Co się stało? Dlaczego dzwonisz z telefonu Meg?- ktoś po drugiej stronie już brał się za odpowiedź ale szybko mu przerwałem już mniej spokojnie- A tak w ogóle to kim jesteś?
-To ja Jessie, siostra Meg. - szybko odpowiedziała, czułem że coś się dzieje, zaraz szybko dopowiedziała nie dając mi się o nic spytać - Harry ,przyjeżdżaj, Meg miała wypadek.- zatrzymała się na chwilę - To moja wina.. - Dziewczyna zaczęła pochlipywać, rozklejała się.
-Cii.. Będzie dobrze, podaj mi tylko adres i juz jade!- prawie krzyknąłem do telefonu, zacząłem biec do domu po samochód.
-Wyśle sms'em.
-Ok, dzieki. To pa. - Nie czekając nawet na odpowiedż sprintem ruszyłm w stronę domu. Wibracje, tylko zerknąłem na nową wiadomość, to był adres o który prosiłem. Już nawet nie myślałem co robię, szybko wbiegłem do salonu w celu wzięcia kluczyków z komody. Rzuciłem szybkie spojrzenie na chopaków, którzy siedzieli na kanapie i chyba oglądali cos w telewizji. Patrzyli na mnie z oczami typu 'co ty do cholery wyprawiasz?!'.
-Meg jest w szpitalu! - krzyknąłem, nie czekając nawet na odpowiedź wybiegłem z domu, wsiadłem do mojego auta i z piskiem opon wyjechałem z podjazdu na ulicę. Po drodze zadzwonił do mnie Liam i pytał się o adres szpitala - odpowiedziałem mu już z pamieci.
Zaparkowałem auto na parkingu, upewniłem się czy je zamknąłem i podbiegłem do budynku. W rejestracji dopyatłem się w jakiej sali leży moja dziewczyna. Szybkim krokiem udałem się do windy, bo Meg podobno leżała w sali 149 na 2 piętrze. W gowie skłądały mi się same złe scenariusze. Czemu byłem taki głupi i jej nie odprowadziłem? Nawet nie wiem co się stało,moja biedna Meg. Gdybym był choć troche mądry to wtedy do niczego by nie doszło. Niestety czasu nie cofnę.
Przemyślenia przerwał mi dzwoneczek oznaczający otwiera nie się windy. Wyszedłem z niej, stanąłemna środku korytarza rozglądając się w różne strony. Po prawej zobaczyłem Jess, ostatnio jak ją widziałem to była taka uśmiechnięta, a teraz siedzi zapłakana na krześle przed bodajrze salą gdzie powinna leżeć teraz Megan. Podszedłem do niej, przytuliłem ją i pogłaskałem lekko po plecach aby dodać jej otuchy.
Siedzielismy juz tam dość długo, już nawet nie zwarzałem na czas tam spędzony. Liczylo się tylko to, żeby moja Megan była cała i zdrowa. Nie wiem jak to możliwe, ale z każdą minutą coraz bardziej kocham Meg. A czy to w ogóle jest możliwe, żeby kochać ją jeszcze mocniej. Tak, pewnie teraz myślicie że jestem jebnięty, bo znam ją bardzo krótko, ale ja wiem ja wiem, że będzie mi przy niej najlepiej. Chcę otoczyc ją opieką jakiej nigdy nie dałme żadnej dziewczynie. Chcę żeby nigdy jej niczego nie zabrakło, niczego - dosłownie. Z przemyśleń wyrwał mnie lekarz, który właśnie wyszedł z sali, w której znajduje się  Megan.

________________________________________
Przepraszam, że taki krótki i nawet nudny, ale jutro 2 kartkówki i ważne pyatnie więc co się dziwić? Jeszcze nadrobie;d Przepraszam za błedy bo bedzi i dość sporo znając mnie :)

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 5 ;zapowiedź;

~Megan~
    Długo myślałam nad tym co teraz, co teraz jak już wyznał do mnie miłość. Nie wiem, nie wiem nic, pustka to jedyne co mam teraz w głowie. Idę przez las, bo to najkrótsza droga do domu z mojego ulubionego miejsca. Nawet nie musiałam szukać kluczy, bo jak chciałam wejść to te nieszczęsne drzwi wylądowały na moim czole. Fala bólu napłynęła. Słyszałam krzyki, były bardzo znajome moim uszom. Tak, to na pewno była Jessie, zachwiałam się i upadłam na chodnik z wielkim impetem. Ciągle trzymałam się za obolałe miejsce na głowie. Zamazana postać pochyliła się nade mną i mówiła coś, nie rozumiałam nic. Kolejna fala bólu przepłynęła przez moją głowę, oczy same mi się zamykały nie mogłam już z tym walczyć - to było za silne. Potem była już tylko ciemność.

~Harry~     <w tym samym czasie>
   Cały uradowany sytuacją byłem w drodze do domu, a że była piękna pogoda szedłem pieszo. Muzyka lecąca w moich słuchawkach zagłuszała cały boży świat. Nic nie było tak ważne jak myśli o Meg i muzyka, tak to dwie rzeczy, które napędzały mnie do życia. Czułem się z nimi lepiej. Co by było gdyby nie było ich w moim życiu? Nie wiem i nie chce sobie tego nawet wyobrażać.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Krótkie wyjaśnienia

Nie pisałam nic na tego bloga, ponieważ... Sama nie wiem zupełnie nie miałam pomysłu jak potoczyć los bohaterów. W głowie mam kompletną pustkę. Ale myślę, że to się zmieni już wkrótce.

wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 4

Jaeśli czytasz to nie zaszkodzi ci skomentować, to tylko sekunda a taka wielka dla mnie motywacja!
...........................................................................

*oczami Harrego*
      Obudziłęm się niezwykle wypoczęty. Wczoraj miałem ciężki dzień. Po mojej głowie wędruje Megan, coś czuję że tak łatwo się nie poddam i wystartuję do niej. To cudowna dziewczyna, znamy się bardzo krótko, ale czuję się przy niej tak swobodnie. Nie tak jak z moimi byłymi dziewczynami, to nie to samo. Ona jest taka.. taka wyjątkowa. Czerowne włosy dodają jej jedynie uroku osobistego. Zgrabne nogi, smukła talia, kobiece rysy twarzy, po prostu ideał dziewczyny. 
Taki zamyślony leżałem w swoim łóżku już dobre pół godziny i dalej bym leżał gdyby nie wolanie z dolu chłopaków. Coś się dzieje. Załorzyłem na siebie jakieś ciuchy i popędziłem na dół. Na parterze po prostu masakra. Niall gonie Zayna, Zayn cały uśmiechnięty ucieka blądasowi z jego kanapką i gonią się po całym salonie. Louis ogląda kreskówki przegryzając marchewką, a Liam prubuje zapanować nad sytuacją i uspokoić blondaja i mulata. Ale coś mu chyba nie wychodzi, no cóż. Wariaci, tego nie ogarniesz. Ja tylko skokojnie udałem się do kuchni, wyciągnąłem sobie kromeczki i zrbiłem dla siebie pyszne sandwiche. Z jedzonkiem udałem się na kanapę do Louisa i oglądaliśmy razem kreskówki. A ci wariaci dalej gonili się po domu. Bieny Liam usiadł koło nas zrezygnowany i zaczą czytać jakieś durne gazety, które nie mają za grosz prawdy.W pewnym momęcie nie wytrzymałem ich krzyków, bo głowa mi już nawalała. Wstałem i krzyknąłem -Chlopaki!-całkiem donośnie, a ci się zatrzymali zarz przede mną. 
-Spokuj, ok? powiedziałem już cicho i spokojnie na co ci tylko wybuchli śmiechem. Blondasek skorzystał z sytuacji i odebrał Zaynowi swoją włąsność, poczym zjadł ją całeą na raz. Troche się zdziwiłem niby tyle już się znamy a on nadal mnie zadziwia.

*oczami Meg*
       Leżę sobie na polanie i śpiewam, brzdąkam na gitarze. Kwiaty, wszędzie pełno kwiatów. Całe gamy kolorów. Czuję się taka wolna, czuję, że mogę tutaj wszystko, wszystko i nic. Śpiewam piosenki One Direction, te wolne, te pełne uczucia, miłości. Jest wspaniale, słychać tylko szum trawy, ciche śpiewy ptaków. Co jakiś czas przeleci taki jeden nade mną. Albo jakiś motyl, ze skrzydłami ubarwionymi w różne kolory wzory, cud miód. Spoglądam na chmury doszukuję się kształtów wśród nich. Jest orzeł, małe delfinki wyłaniające się z fal. Obracam głowę, obok leży chłopak. Bardzo przystojny, nie widzę go dokładnie. Tylko że jest dobrze zbudowany, te mięsnie. Ohy i Ahy. Patrzy się na mnie powoli wyłania się z mgły, kt óra do tej pory przsłaniała jego twarz. To Harry, bujne  brąz loki, smukła sylwetka, wysoki, wysportowany. Zabójczo przystojny, ideał. Szepcze cicho do mnie ale nic nie słyszę widze jedynie jak porusza swoimi pełnymi wargami tworząc słowa. Szept, coraz glośniej. Jeszcez trochę i usłyszę. Przestaje zamyka usta. Przybliża się do mojej twarzy, jest coraz to blizej. Odległość między naszymi ciałami jest coraz mniejsza. W jego pieknych zielonych oczmi widzę małe świecące iskierki jakby bał się. Bał się czy nie robi czegoś co mogłoby mnie skrzywidzić. Nagle nasze wargi się stykają. Chłopak całuję czule. Powoli odrywa się ode mnie. Obraz jest coraz bardziej rozmyty już widzę tylko rysy jego ciala. Zanurza się we mgle. Słyszę ciche głosy...
-Wstawaj Meg! wstawaj śniadanie śpiochu! - to zdecydowanie moja kochana siostrzyczka przewrywa mój piękny sen.
- Nie chce wstawać Jess. - burnęłam i schowałam się pod kądrą, ponieważ w pokoju bylo bardzo jasno, a moje oczy nie były jeszcze przyzwyczajone do światła.
- Ale jest już 13;26, myślałąm że pójdziemy na spacer czy coś. A ty jeszcz nawet nie wstałaś noo. - Usiadła zrezygnowana, ręce skrzyżowała na piersiach i udawała focha. Sidziała ze schyloną glową. Najwyraźniej czekała na moją reakcję. 
- No dobra Jessie, już wstaję. Tylko już się nie fochaj na mnie. przyjdę do ciebie jak bede gotowa. Ok?
- Ok, śniadanie czeka na stole. Wyszła zamykając za sobą drzwi. Wstałam, rzeczywiście było w pół do drugiej. Jak ja mogłam tyle spać, przecież nie poszlam spać aż tak poźno. Ale co tam ważne, że jestem wyspana i w pelni wypoczęta. powoli zwlekłam się z łóżka. Pościeliłam je, w końcu nigdy nie wiadomo czy ktoś do ciebie nie przyjdzie, co? Otworzyłam drzwi balkonowe na oścież i wyszłam jeszcze w piżamie, żyby sprawdzić jak dzisiaj jest ciepło. Żeby potem móc ubrać się adekwatnie do pogody. Kolejny dzień a pogoda dalej sprzyja, coś czuję że to cisz przed burzą. Chwile pobędzie ciepło a potem sru, deszczowy tydzień. Bo to w końcu Londyn. Tutaj ładna pogoda nigdy nie trwa wiecznie. Podlałam jeszcze tylko moje kwiatki i weszlam do środka. Z szafy wyciągnęłam ten zestaw, o dziwo szybko udało mi się go dobrać co jak na mnie jest dość dziwne. Zawsze dużo czasu spędzam n awybór stroju. Poszłam do łazienki, umyłam ząbki, wzięłam szybki prysznic jak co rano. Rozczesałam dokładnie moje długie czerwone włosy. Coś czuję żę chyba przefarbuję je na brąz, ale to jeszcze nie teraz. Zaplotłam je w kłosa i zrobiłam lekki makijaż, taki codzienny. Chyba jestem gotowa, jeszcze tylko wpakowac potrzebne rzeczy do torebki. Aa.. Zapomniałabym jeszcze śniadanko.Zostawiłam rzeczy na łóżku i zeszłam na dół. Na stole czekał na mnie talerz z kolorowymi kanapeczkami. Ooo.. Jess chyba mnie kocha, bo zrobiła mi takie pyszne sandwiche. Jedząc czytałam jakieś czasopismo, różne bzdury i za grosz prawdy, teraz tak już jest. Boska Tay ma nowego chłopaka! i takie inne, nigdy nie wiadomo czy to prawda. Śniadanko zjedzone, odłożyłam talerz do zmywarki i udałam się na piętro do mojego pokoju po torebkę. Prosto z mojego pokoju do siostry. W jej pokoju siedziała sama na łóżku i czytała książkę, a "Igrzyska Śmierci" mianowicie. Też ją przeczytałam, wszystkie części. Jessie wyglądała cudnie, w tych kolorach jej do twarzy. 
-Zbieraj się Jess, jestem gotowwa i możemy już wychodzić. - uśmiechnęłam się do niej tylko, a ona odłożyła książkę na szafkę, wzięła torebkę i wyszłyśmy spacerkiem w stronę parku. Po drodze wstąpiłyśmy do Starbucks'a i kupiłysmy sobie po karmelowym frappucinie. Dalej spacerowałyśmy sobie w ciszy. Czasami tylko coś porozmawiałyśmy na jaieś bezsensowne tematy. Po jakiś 2 godzinach wróciłysmy do domu.

***

Ja poszłam po moją gitarę do swojego pokoju i zmieniłam ciuchy, co by tamtych nie zniszczyć. Wzięłam sobie jabłko z kuchni i wyszłam w stronę małego lasku w mojej okolicy. Gdy byłam młodsza bawiłam się tam z siostrą. Zrobiłysmy razem tam taką prowizoryczną huśtawkę. Miejsce zdala od ludzi, aut. Słuchac tu mozna jedynie szum wody, dzwiękizwierząt, szelest liści i śpiewy ptaków. Usiadłam na huśtawce i zaczęłam sobie podspiewywać piosenki. Po jakimś czasie dołączyłam do tego gitarę. Śpiewałam, grał - to właśnie to co kocham. Jeszcze długo była bym w transie gdyby nie wibracje telefonu. Wyciągnęłąm komórkę z kieszni spodni i sprawdziłam sms ; Mógłbym do cb wpaść? Nudy wszędzie -.- Harry xx Gdy tylko przeczytalam wiadomość uśmiech sam wpadł mi na mordkę. Czemu ja na niego tak reaguje ja się pytam? Napisałam mu gdzie jestem, czekałam aż się zjawi.

*oczami Harrego*
Nudziłem się niemiłosiernie. Nic nie wpadło mi do głowy co właśnie mógł bym robić. Nawet grać na konsoli mi się nie chciało. Niall wcinał żelki, Lou pocinał z Liamem w tennisa na konsoli. A Zayn? A Zayn pewnie właśnie przegląda się w lusterku i poprawia jak zawsze perfekcyją fryzurę. Dzień jak co dzień. Napisałem do Meg. Odpisała niemal natychmiast, gdy odczytałem odpowiedż usmiech wtargnęł na moją twarz.
-Coś taki uchachany? Hm? - przysiadł się do mnie Zayn, on to zawsze wyczai odpowiedni moment do rozmowy.
-Nic, tylko gadam z Megan, zaraz bedę wychodzić. -wstałem nie czekając na odpowiedź z jego strony i wyszedłem z domu w stronę lasu. Tam miała być Megan. Po drodze wpadłem do kwiaciarni i kupiłem Meg różę. Postanowiłem jej wyznać to co czuję. Czuję, że ją kocham, gdy jej nie ma tęsknię, tęsknię za jej dotykiem, anielskim głosem, za wyglądem, za nią całą. chcę być przy niej, jak długo się da. Już dochodziłęm na miejsce, byłem już w lesie. usłyszałem piękny śpiew i gitarę. Piękny głos , brzmi trochę jak Megan. Nie mówiła nam nigdy, że śpiewa? A co dopiero gra na gitarze. Z kazdym dniem mnie zadziwia coraz bardziej, ale kocham ją  za to z każdym dniem mocniej. Jakby uczucie rosło w moim sercu. Ale czy ona odwzajemnia moje uczucia? Mam nadzieję, że tak. rozwiałem z głowy złe myśli. Głoś był coraz głośniejszy, coraz dokładniej słyszałem gitarę. Stanąłem za nią, niczego nie usłyszała. Zakryłem jej oczy swoimi rękami i uca,owałem w policzek.
-Kto to? Hm... ?

*oczami Megan*
Gram sobie na gitarzę i podśpiewuję piosenki, czekając na Harrego. Nagle czuję miekkie i duże dłonie na moich oczach. Po chwili pytanie, ten zachrypniętty głos. Wszędzie go rozpoznam, Harry. Odłożyłam z boku instrument i odwróciłam się do niego. Zielone oczy przepełnione iskierami a w dłoniach róża. Piękna różowo biała, moja ulubiona. Daje mi ją, szeptem mówię mu dziękuję. Uśmiecha się, na policzkach ukazują mu się urocze dołeczki. Takie słodkie że że.. nie mam na nie słowa. Dałam mu buźaka w policzek. Miałam ochote włąśnie teraz wyznać mu co czuję. Jest jednak obawa czy on też?
-Harry? Megan? - obydwoje zaczęliśmy w tym samym momencie, urocze.
-Ty pierwszy. - uśmiechnęłam się do niego.

*oczami Harrego*
Bitwa między jedną myślą a drugą. Jedna strona chce jej wszystko wyznać a druga się cofa. Usiedliśmy na ziemi, zaczęła coś nucić. Nie musieliśmy rozmawiać wystarczała nam swoja obecność. Rozumiemy się bez słów. Zacząłem śpiewać piosenkę, dobrze mi znaną. <dla zainteresowanych KLIK> To chodziło o to, żeby zrozumiała przekaz. Skończyłem, patrzyłem jej prosto Wziąłem głęboki oddech i zaczynamy.
-Megan.. ja nie wiem jak ci to powiedzieć..- głeboki oddech Harry i mów dalej, zacząłeś to teraz skończ - barzdo cię lubię, wiesz.. ja ja.. kocham cię Megan. - koniec teraz nie ma odwrotu.
-Harry ja też cię kocham. - tylko to usłyszałem a ta się wtuliła we mnie, całym ciałem przywarła do mnie. Odsunąłem ją od siebie i przybliżyłem swoją twarz do jej. Bliżej i bliżej, złączyłem nasze usta w pocałunku, całowałem czule, odwzajemniała pocałunki. Czułem się świetnie, myśl że ona też mnie kocha byłą wspaniała. Nawet mi przez myśl ine przeszło, że ona odwazjemnia moje uczucia. Powoli rozłączyłem nasze usta aby zaczerpnąć powietrza. Patrzyłem prosto w jej piękne brązowe oczy. Mógłbym tak cały dzień...

sobota, 29 czerwca 2013

*.*

Pozdrówka z Węgier! Dla was wszystkich.
Dziękuje za te ponad 200 wejść to dla mnie ważne. Szkoda że brak komentarzy -.- . Ale myślę, że się jeszcze zrehabilitujecie. Jeśli czytacie to komentarz do dla was zaledwie 1 minuta, a taki nawet jeden komentarz bardzo motywuje. :) I jeszcze raz pozdrówka Miśki! Speszjal życzonka dla Duśki!

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 3

   Obudziły mnie promyki słońca wkradające się do mojego pokoju przez otwarte okno. Przeciągnęłąm się jeszcze z zamkniętymi oczami i przetarłam je. Tak bardzo chcialo mi sie spać... Była godzina 11;31, trochę sobie pospałam, no cóż czas wstać. Powoli zwlekłam się z mojego mięciutkiego łóżeczka i wyszłam na swój balkon. Zaciągnęłam się ślicznym zapachem orchidei, było dość ciepło. Jak ja kocham lato! Czy można czegoś chcieć więcej? Piękna pogoda, lekki wiaterek, ciche śpiewy ptaków.. Jeszcze raz zadowoliłam się świeżym powietrzem i poszłam do garderoby, żeby dobrać sobie odpowiednie ciuszki. Udałam się do łazienki, umyłam ząbki, wzięłam szybki prysznic i zrobiłam lekki jak na mnie makijaż, poineważ gdyż nie lubię się za bardzo malować, a wlosy spięłam tak jak na obrazku. Zeszłam na parter. Przwitałam się z rodzicami, którzy właśnie wychodzili, zjadłam śniadanko razem z siostrą. Naleśniki moje ulubione z nutellą i malinkami! Mmm pycha.. Poszłam jeszcze do mojego pokoju i zapakowałam mojego Iphona i portfel do torebki i znowu zeszłam na dół. Ubrałam baleriny i kamizelkę i wyszłam. Miałam zamiar kupić sobię pare fajnych rzeczy. Postawiłma na spacerek, ponieważ galeria nie jest tak daleko. Na miejsce dotarłam około godziny 13;00, co bradzo mnie cieszy, bo mogłam dłużej pochodzić po sklepach. Najpierw zawitałam w TopShop'ie. Długo mieszałam w wieszakach, ale w konću po przymierzeniu zdecydowałam się na te rzeczy; jeans'owa kamizelkakwiatowa sukienka i różowiutkie botki. W jakims sklepie nawet nie wiem jakim, kupiłam siotrze obudowę do jej iphona, wiem że sie jej spodoba.Nie dawno mówiła mi że ich bardzo lubi. Następnie poszłam do DeeZee i kupiłam to; koturny i botki. Zakupy uważam za udane. Poczułam się glodna. Spojrzałam na ekran mojego Iphona, była już 17;00, nie dziwne że jestem glodna. Czas szybko zleciał, jak to mówią im lepiej się bawisz tym szybciej czas leci. To czysta prawda. Poszłam wolnym krokiem do jakiejś restauracji. Zobaczyłam jakąś i poszłam do niej. Usiadłam przy stoliku, a torby połozyłam obok krzesła. Podszedł do mnie kelner i podał menu. Szybko przewertowałam jego strony i złozyłam zamówienie. Nie całe 20 min potem dostałam zamówiony posiłek. Z apetytem zjadłam go, było pyszne. Lasagne, to coś co kocham. Posiedziałam jeszcze chwilkę sącząc sok pomarańczwy przeglądając zdjęcia w telefonie. Przyszedł kelner i zabrał brudne naczynia i zostawił paragon. Od razu zapłaciłam z posiłek i zostawiłam mu napiwek. Zabarłam torby i wyszłam z restauracji, byłam zmęczona, nie chciało mi się nieść tych wszystkich toreb. Więc postanowiłam że pojadę autobusem, nie miałam daleko ale cóż.

***

W domu zastałam tylko moją siostrę siedzącą na kanapie w salonie, oglądała telewizję. Jak mnie zobaczyła z torbami w rękach podeszła do mnie i wzięła parę ode mnie. Usiadłyśmy razem na kanapie i zaczęłam jej pokazywać moje zdobycze. Jak jej pokazałam co mam dla niej, ucieszyła się bardzo. Wiedziałam, po prostu wiedziałam że to dobry wybór. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę w ciszy, która nie trwała zbyt długo, bo usłyszałam wibracje jej telefonu. Jess od razu odpisała nic nie mówiąc jedynie jak zobaczyła że się jej przyglądam odpowiedziała mi szerokim uśmiechem. Coś czuję że to Jack. Nie wspominałam o nim? To chłopak Jessie, sympatyczny, dobrze zna karate i ogólnie milutki. Czasami bywał u nas w domu, wydaje się być dobrym chłopakiem, ale jeszcze z nim nie rozmawiałam tak dłużej, na jakiś konkretny temat, zawsze kończyło się na krótkim cześć i tyle.
Włączyłyśmy telewizję na jakimś programie plotkarskim. Akuratnie leciał wywiad z One Direction. Jakieś pytania do chłopaków na tematy co zawsze typu życie towarzyskie i takie tam. Zainteresowało mnie to;
-Chłopcy ostatnio można było zobaczyć w towarzystwie pewnej dziewczyny. Zdradzicie nam co to za szczęściara? - zapytała spokojnie prowadząca, widać było że pytanie było bardziej skierowane do Harrego pomimo że powiedziała ''chłopcy'' patrzyła się głównie na Lokatego. Loczek odpowiedział do piero po paru sekundach, widać było że nie za bardzo wiedział co ma powiedzieć.
-To nasza nowa znajoma myślę że już niedługo będziemy przyjaciółmi, jest bardzo sympatyczna. Znamy się zaledwie parę dni, ale ja czuję się jakbyśmy znali się już od lat. Chłopaki, myślę że też tak się czujecie, co?- uśmiechną się tylko w stronę reszty.-
-Jasne! - krzyknęli chórem.
-To tyle, myślę że dość już się dowidzieliśmy. Bardzo dziękuje i zapraszam na kolejne spotkanie z cudownymi One Direction już wkrótce!- zakończyła program uśmiechem.
To było bardzo miłe z ich strony., takie ładne rzeczy o mnie mówili.
-No, no Megan.. - zwróciła się do mnie moja siostra z chytrym uśmieszkiem.
-No co?
-Nie nic, nic.- cicho się zaśmiała i poszła do siebie.

*oczami Harrego*
Dziwnie się czułem gdy miałem odpowiedzieć na pytanie o Megan. Jest świetna. Ładna dziewczyna, nie mogę zaprzeczyć podoba mi się. Czuję małe iskierki w brzuchu gdy z nią rozmawiam, takie dziwne uczucie. Wiem że mogę powiedzieć jej wszystko, a znam ją zaledwie 2 dni. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Louisa.
-Harry! Jedziemy!
-Już idę!-krzyknąłem, wziąłem swoje rzeczy i wyszedłem za przyjaciółmi w stronę wyjścia. Pod wyjściem czekało na nas starcie z fankami. No cóż, w końcu sława ma swoją cenę. Podpisaliśmy autografy i zrobiliśmy mnóstwo zdjęć z dziewczynami. W końcu weszliśmy do czarnego vana, który miał nas odwieść do naszego domu. Oczywiście rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Padło pytanie.
-Harry przyznaj podoba ci się ta Megan, co?- z cwanym uśmieszkiem zapytał uradowany Niall.
-Nie będę zaprzeczać bo i tak nie mam z wami szans. -odpowiedziałem i wystawiłem mu język na co tylko triumfalnie się uśmiechną.- No co?
-Nie nic, tak tylko pytam. To widać.
Dalej jechaliśmy już w ciszy. Van zaparkował zaraz pod naszą willą. Wysiedliśmy i udaliśmy się prosto do środka. Niall tradycyjnie udał się do kuchni a reszta do swoich pokoi. Było już późno więc tylko się odświeżyłem i w samych bokserkach wskoczyłem do łóżka. Sprawdziłem twittera i odpisałem na wiadomości. Napisałem jeszcze do Meg Dobranoc Meg, miłej nocki. Harry xx . Już miałem odkładać  mojego Iphona, ale poczułem wibracje. Odpisała Dzięki i nawzajem Hazz. Byłem tak uchachany jak jakiś bachor a to tylko jeden sms. Położyłem telefon na szafeczkę nocną i zasnąłem.

________________________
Przepraszam, że tak późno, ale sami wiecie koniec szkoły trzeba oceny poprawiać i takie inne. Taki los ucznia. Z góry przepraszam za błędy ale ja tak już mam. Nie będę się wam spowiadać :) Mam nadzieję, że nie przynudzam za bardzo. Potem się rozkręci i myślę że będzie lepiej.

środa, 12 czerwca 2013

YAY :3

Kochani już prawie dobiliście 100 wyświetleń! Jak ja się cieszę! Jak jakieś dziecko czy coś, ale co tam! Yay :3 Dzięki, dzięki, dzięki wam bardzo, że wchodzicie i czytacie moje "wypociny" xd